september inna di turkeyey ey – by ejjjsz
One lira, no problem? Only for you, my friend!
* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *

* * *
Akcent z ciepłego września, bez tłoku w tramwajach, bez deszczu i bez liści spadających do kałuży. Tak trochę na pocieszenie, bo mimo wszystko, czasem się słońce w tę jesień wplata.
W krainie czterech mórz dowiedziałam się, że Maanam brzmi najpiękniej z tureckiego magnetofonu, gdy temperatura powietrza sięga 40stopni. Natomiast prawdziwe kebaby są bez polotu, nie ma ich nawet co porównywać z tymi na szewskiej. Kolejną ciekawą rzeczą jest to, że można nie umieć grać w makao, ale wcale nie przeszkadza to temu, żeby nie przegrać. Kąpiele solne i basenowe udane. Stambuł bez snu to ciekawa, jednak ciężka misja. Lekarze w kraju o największym współczynniku zgonów mimo wszystko nie są tacy straszni. Kilkadziesiąd godzin w autokarze co prawda pobudza kreatywność, ale na głowy wpływa średnio korzystnie… no i pamiętajcie, że najwieczej witaminy maja polszkie dzieczyny!
Chill and bass, robaczki.

Tekst ciekawy, zawierający duzo informacji.
Jeden błąd ortograficzny, dosc mocno rzucający się w oczy.
Poza tym zastrzeżeń brak.
Ocena: -Bdb
M.S
kilmatyczne foty i ciekawe katy obralas.
polskie kebaby to jest jedna z obowiazkowych potraw obok rosolu babci jakie zaserwuje mojemu argentynczykowi gdy go do polszy zaciagne
tak wiec…
i ta delikatna winetka miazdzy.
stresuje mnie pierwszy komentarz.
tak btw.
DOSTAŁAM MINUS PIĄTKĘ!
Sylwia, nie wiem co tu się dzieje.
Aisha, proszę Cie, pamiętaj o przecinkach !
Pozdrawam
M.S
Dzień dobry Pani Profesor !